25 lat Street Fighter’a

sf2

Street Fighter 2 zalicza w tym roku 25-lecie. Sam byłem dumnym posiadaczem amigowej wersji na 4 dyskietkach kupionej w „dzień premiery” w lokalnym studiu komputerowym ( taka elegancka wersja Giełdy ). Znając znakomitą wersję z salonu arcade musiałem przeboleć to że Ami nie była w stanie pociągnąć takiej samej oprawy. Grafika miała wyraźnie mniej kolorów, postacie były mniejsze, a z animacji powycinano kilka klatek. Ale i tak byłem w siódmym niebie kręcąc ćwierćkółka na moim arcadowym joysticku Maverick. Wtedy nie zwróciłem na to uwagi ale gra pojawiła się też na kilku 8-bitowcach ( z pominięciem Atari, oczywiście ) próbując przekonać kupujących, że czeka ich dobra zabawa znana z automatów. I jak wypadły ?

Amstrad – toż to prawie Amiga ! Jest kolorowo, postacie są wyraźne i przyzwoicie się ruszają. Wszystko gra, szkoda tylko że to niedokończona wersja, która oficjalnie nigdy się nie ukazała

Spectrum – pierwsze wrażenie jest piorunujące. Duzi, dobrze narysowani bohaterowie i komplet plansz znanych z wersji arcade. Niestety w ruchu wygląda słabo ponieważ postacie mają cztery klatki animacji na krzyż, a walkom brakuje dynamiki.

Commodore – pierwsze uderzenie pięścią: właściwa gra dzieje się na połowie ekranu, a drugą zajmują durne paski energii… drugie uderzenie nogą: postacie są śmiesznie małe, wręcz karykaturalne w stosunku do pierwowzoru… trzecie uderzenie – nokaut: gra zawiesza się przy każdej okazji. Katastrofalny port