Kryptonim: ICEMAN

Sierra – amerykański potentat wśród przygodówek znany jest przede wszystkim z tasiemców z podtytułem „Quest”. Tymczasem firma Williamsów na przestrzeni lat wydała też kilka mniej lub bardziej udanych innych gier z tego gatunku. Codename: Iceman to polityczny thriller stworzony w 1988 roku przez Jima Wellsa ojca serii Police Quest. Wells znany był z zaszczepiania swoim grom jak największej dawki realizmu. W tym wypadku oparł się na ówczesnej sytuacji geopolitycznej w której Zimna Wojna wciąż trwała, a dwa wrogie mocarstwa trzymały palce na atomowych guzikach. W Codename: Iceman wcielaliśmy się w rolę porucznika Johna Westlanda, którego zadaniem było powstrzymanie międzynarodowego kryzysu spowodowanego porwaniem amerykańskiego dyplomaty przez radzieckich agentów. Reklamy gry obiecywały niezapomniane wrażenia w świecie szpiegów, tajnych misji i politycznych intryg. Pomysł dobry, wykonanie słabe. Zbieranie przedmiotów ( czasami dosłownie wielkości piksela ) i używanie ich w określonych miejscach, prowadzenie dialogów oraz oglądanie kolejnych scenek przerywnikowych- to wszystko podążało utartymi ścieżkami znanymi z innych produkcji Sierry. Gorzej, że Wells dorzucił do tego obszerne fragmenty pseudo symulatora związane z obsługą łodzi podwodnej, którą nasz bohater poruszał się po świecie. Niepotrzebne wydłużanie zabawy poprzez ciągłe sprawdzanie działania instrumentów pokładowych było naprawdę irytujące nie wnosząc niczego ekscytującego do zabawy. Do tego pojawiały się sekcje czysto zręcznościowe polegające na jak najszybszym zatapianiu pływających jednostek przeciwnika. Codename: Iceman nie mógł się zdecydować do którego gatunku gier ma należeć i był zwyczajnie przekombinowany. Wells bardzo chciał napisać kontynuację, ale Sierra rozczarowana recenzjami i wynikami sprzedaży zamknęła serię na premierowym odcinku