Jedi Knight

Odkąd pamiętam w grach komputerowych bazujących na Gwiezdnych Wojnach zawsze chciałem znaleźć odzwierciedlenie dwóch istotnych dla mnie rzeczy znanych z filmowej trylogii. Pierwszą była możliwość udziału w kosmicznych bitwach pilotując rebelianckie statki co z nawiązką spełnił PCtowy X-Wing. Druga sprawa to pojedynki na miecze świetlne. Wprawdzie takowe występowały w stareńkim Jedi Arena ( jeszcze na Atari 2600 ), a później w serii Super Star Wars, ale brakowało im większej głębi. Rzekłbym, że nie czułem w tych tytułach oddania należnego szacunku dla tej kultowej broni. Musiałem więc poczekać do roku 1997 kiedy pojawił się Jedi Knight: Dark Forces II. Główny bohater Kyle Katarn znany już z poprzedniej części odkrył w sobie zadatki na prawdziwego Jedi w związku z czym z przeciwnikami rozprawiał się nie tylko za pomocą blastera, ale przede wszystkim miecza świetlnego. Wyprowadzanie ciosów i parowanie laserowych strzałów uwalniało niesamowite pokłady grywalności. I to w fantastycznej jak na owe czasy grafice wykorzystującej nowe akceleratory 3D połączonej ze wstawkami filmowymi w których grali prawdziwi aktorzy ( solidna rola Jasona Courta jako Kylea Katarna ). Właśnie na to czekałem tyle lat ! Dark Forces II jako pierwsza produkcja z serii Star Wars pozwalało mi podążać ścieżką rycerza Jedi, który potrafił używać „sztuczek” oraz miał wybór opowiedzieć się po jasnej lub ciemnej stronie Mocy. Nie powiem, granie jako sprzymierzeniec Sithów było bardzo kuszące…