Franek

Retro na 8-bitach to nie tylko platformówki/strzelaniny/wyścigi. Pojawiło się też kilka ciekawych eksperymentów wykraczających poza wszelkie utarte schematy i nie nadających się przypisać do znanych gatunków gier. To był niesamowity czas kiedy twórcy byli gotowi realizować swoje szalone wizje, a każdy nietuzinkowy pomysł mógł się sprzedać lub przepaść z kretesem. Bo czy muzyka popularnego zespołu może posłużyć za fabułę gry ? Tak założyli programiści z Denton Design wsłuchując się w utwory brytyjskiej grupy pop-rockowej Frankie Goes to Hollywood stworzyli produkcję w której bezimienny bohater  toczący nudne i bezcelowe życie stara się dotrzeć do miejsca „wiecznego szczęścia”. Osiągnie to rozbudowują swoją osobowość reprezentowaną przez cztery atrybuty – miłość, seks, wojnę i religię. Frankie był kombinacją kilku przedziwnych mini-gier przypominających narkotyczny sen. Jak inaczej wytłumaczyć fragment w którym głowy prezydentów Regana i Gorbaczowa starają się opluć z przeciwległych krańców ekranu ? Najdalej jak pamiętam próbował uporać się z tym Bajtek drukując w miarę dokładny opis bez którego Frankie byłby nie do ruszenia.