Remaster C’n’C. Wreszcie !

Electronic Arts zapowiedziało wydanie odświeżonych wersji Command’n’Conquer i Red Alert ! Jak dla mnie bomba ponieważ pierwszy C’n’C był absolutną rewelacją. Najpierw w kółko oglądałem nagrany z TVP joystick gdzie Kazimierz Kaczor zachwalał grę nazywając ją zresztą „komą-e-kąker” co samo w sobie przeszło do historii, a później żyłem recenzją z Secret Service, którą znałem na pamięć łącznie z rozplanowaniem screenów i podpisów do nich. Pierwszą wersją którą dorwałem była giełdowa kopia przyniesiona na CDku z innymi tytułami i spakowana bodaj w 20-tu plikach .arj. Całość oczywiście wypruta z filmików oraz muzyki i chociaż dało się grać to jednak żałowałem, że bawiłem się takim kastratem. Dlatego za ciężko uciułane pieniądze kupiłem wreszcie piękny oryginał wydany na 2CD ( po jednym na każdą frakcję: GDI I NOD ). Pirat mnie zawiódł

Premiera filmu w kinie Elektronik !

Breaking News: premiera filmu „Gry, użytki – co dla Ciebie?” w którym maczam paluchy czai się tuż za rogiem ! Zanim materiał trafi na nasz kanał Loading będzie okazja zobaczyć miniony świat giełd komputerowych na dużym ekranie – 8 grudnia w warszawskim kinie Elektronik. To będzie 2-godzinny powrót do przeszłości w którym zarówno bywalcy jak i sprzedawcy opowiedzą min. o czasach 8-bitowych kasetowych składanek, polowaniu na „nowości”, przegrywaniu kolejnych paczek dyskietek na Amigę, przerabianiu PSX’ów i amatorskich tłumaczeniach gier zza wschodniej granicy

Bilety https://gryuzytki.evenea.pl/?fbclid=IwAR0VGzyLmm-R36noJkvtld5xrYgiASqSGx5BOfIOjwxKHkvDPeut6IJ91PM

Na kłopoty Top Secret

Gry przygodowe nie należały do najpopularniejszego gatunku w naszym kraju przede wszystkim za sprawą skomplikowania i bariery jaką był język angielski. W momencie kiedy Maniac Mansion zawitał na naszych giełdach ( a obstawiam, że był to rok 1988 ) rozprowadzany przez piratów nie zawierał chociażby lakonicznej instrukcji, a tym bardziej dokładnego opisu przejścia. Przynosząc dyskietki do domu samemu trzeba było odkrywać tajemnicę szalonej rodzinki zamieszkującej ponura rezydencję ze słownikiem w ręku. Niektórzy w kilka osób zbierali się przed ekranem komputera i wspólnie metodą prób i błędów rozwiązywali kolejne zagadki. W tamtym okresie każda informacja pozwalająca pchnąć grę dalej była na wagę złota więc pomocy szukało się u znajomych, a w akcie desperacji pisano listy do Bajtka z prośbą o wyjaśnienie problemu. Nie muszę dodawać, że odpowiedź praktycznie nigdy się nie pojawiała. Dopiero w połowie 1991 roku magazyn Top Secret zlitował się nad zagubionymi graczami drukując nie tylko odpowiednią solucję, ale też dokładna mapę pomieszczeń. Mniej więcej w tym czasie po giełdach zaczęły krążyć opisy tworzone przez handlarzy pozwalające ukończyć MM innymi sposobami.

Zaginiony ląd na Spectrum

Do nowego numeru Pixela naskrobałem teskt o spectrumowej wersji Where Time Stood Still, którą wydano tylko na modele 128kB więc siłą rzeczy u nas przeszła niezauważona. I szkoda bo był to kapitalny kawałek kodu inspirowany powieściami Verne’a i Doyel’a gdzie grupa rozbitków trafia na nieznany ląd i musi znaleźć drogę powrotną do cywilizacji. W programie wycieczki czekali kanibale, dinozaury oraz obowiązkowe głazy toczące się wąskim korytarzem. Postacie lubiły pokłócić się między sobą, strzelić focha albo dostać solidnego ataku paniki. A wszystko to podane w izometrycznej, czarno-białej grafice przypominającej stary film przygodowy. Perła

Pluton

Rodzina w komplecie. Zobacz film, a potem zagraj w grę posiłkując się opisem i mapą z „zerowego” numeru Top Secret. P.S. napisali, że Platoon jest też na Atari. Jak zwykle nie było…

Powrót Sabotażysty

To będzie konkretny powrót zza grobu ! 9 listopada ukaże się remake Saboteur, świetnej produkcji z 1985 roku do której grałem na Spectrum do spółki z kolegą gdzie jeden z nas prowadził infiltrację bazy przeciwnika, a drugi rysował do niej na bieżąco mapkę i tak na zmianę. Odświeżony Sabotażysta trafi na konsolę Nintendo Switch dzięki naszym rodakom z SimFabric

Poza liniami Jaggów

Autora opisu do Behind Jaggi Lines nieźle poniosło z wymyślaniem fabuły do gry ( fragment z wydawnictwa „44 gry na Atari” ). Zresztą w wielu innych tekstach drukowanych wtedy w prasie komputerowej było podobnie. Swoją drogą gra naprawdę nazywa się Rescue on Fractalus i była jednym z najlepszych atarowskich produkcji , a Behind… to nic innego jak jej niedokończona wersja, która pod tą postacią trafiła nad Wisłę i do redakcji „Komputera”  Bajtek opisał za to pełniaka, zresztą obydwa tytuły krążyły później równolegle po giełdach