Obrońca korony

Defender of the Crown. Druga gra, którą uruchomiłem na swojej nowiutkiej Amidze (zaraz po Operation Wolf). Byłem świeżo po przesiadce z 8-bitowego Atari więc grafika, którą zobaczyłem na ekranie dosłownie urywała cyce. Niby wcześniej miałem okazję zachwycić się dwoma screenami z gry wydrukowanymi w jakimś czasopiśmie, ale zobaczyć to w ruchu na własnym komputerze to był czysty obłęd. W tamtym dniu nic nie mogło się równać z taką ilością detali i kolorów. I te iście filmowe wrażenia – pojedynki na miecze, turnieje rycerskie, strzelanie z katapulty i scena z ratowaniem pięknej ( i niegrzecznej) damy z opresji. Miód

Ghostbusters: Afterlife

Dzisiaj pojawił się trailer nowej części Ghostbusters i (tutaj ciężkie westchnienie) mnie tym nie kupili. Stara ekipa pogromców już nie wróci, może poza epizodyczna rolą Akroyda i Hudskona, a nowa obsada pod młode pokolenie widzów zupełnie do mnie nie przemawia, za dużo w tym dzieciaków. Reżyseruje Jason Reitman, syn Ivana, który nakręcił pierwsze dwie części. Nie wiem czy ma to być gwarancja sukcesu. Jedyny moment gdzie serducho zabiło mocniej to przejazd Ecto-1. Reszta póki co głęboki ziieeewwwww

Amatroski lektor

Gilniarz z Beverly Hills w tłumaczeniu amatorskiego lektora. Zaprawdę bogate słownictwo (uwaga na wulgaryzmy)  😉 Zgrane z kasety video, którą mój tata przyniósł z giełdy komputerowej pod krakowskim Karlikiem około 1987 roku

Rise of the Triad

Z PCtowego Rise of the Triad zapamiętałem trzy rzeczy. Pierwsza to ślady po kulach zostawiane na ścianach (wtedy absolutna nowość!), druga – digitalizowane dłonie trzymające pukawki i trzecia – szarpanie się z ustawieniami zasobów blaszaka (EMS) żeby gra ruszyła. Walka toczyła się o parę wolnych kilobajtów pamięci

Elbud – koniec drogi

Burzą budynek ELBUDu w Krakowie 😔. To tam w latach 90-tych odbywała się regularnie co weekend giełda komputerowa. Miejsce obowiązkowych pielgrzymek każdego szanującego się gracza. Stoły wypełnione kasetowymi składankami na 8-bitowce, szczęk amigowych stacji dyskietek na których kopiowano setki flopów, kolorowe wycinki reklam gier z zachodnich czasopism zachęcające do kupna „nowości”, filmy na kasetach video z amatorskim lektorem nałożonym na niebiecki dubbing i napisami po szwedzku i pierwsze tłoki na CD. To wszystko skąpane w woni dymu papierosowego i zapachu kiełbasek z grilla. I chociaż Elbud znika z panoramy miasta to opowieści z tego miejsca zostały zachowane w naszym filmie o historii giełd komputerowych