Atari made in Poland

Połowa 94 roku. Ostatnie tchnienie małego Atari. Zachodni wydawcy już dawno zapomnieli o tym 8-bitowcu, ale polskie firmy – LK Avalon, Mirage, ASF wciąż dostarczają nowe gry. Chociaż jest to pewne przedłużanie agonii to trzeba przyznać, że rodzime produkcje jakościowo wypadają znakomicie. W czasopismach poświęca się im jeszcze kawałek miejsca, ale lada moment i ten bastion padnie… Atari XL/XE w ogóle miało pecha. Przez chwilę było popularne szczególnie w USA gdzie wypuszczano naprawdę dobre produkcje (choć głownie na stację dysków). Kiedy trafiło do Europy szybko przegrało walkę z trio C-64/ZX/Amstrad. Brak softu i wysoka cena zrobiły z tego komputera niszowy sprzęt. Aż w końcu w Polsce atarynka znalazła swoją przystań kiedy Lucjan Wencel zaczął sprzedawać „leżaki magazynowe” w sieci Pewex. Za grube dolary, ale za to z gwarancją i obietnicą wspaniałej zabawy. A później wzięli się za niego programiści amatorzy i dali na chwilę Atari drugie życie. Piękna śmierć na naszej ziemi

The Dig

The Dig. Jedna z ostatnich wielkich przygodówek wydanych przez Lucasarts. Gra nad która  kreatywną kontrolę sprawował Steven Spielberg, a dialogi pisał Orson Scott Card miała być największym dokonaniem firmy w tym gatunku. Powstawała w bólach przez kilka lat targana wewnętrznymi sporami, trzaskaniem drzwiami i utraconymi przyjaźniami, które nie przetrwały skomplikowanego procesu twórczego. Ostatecznie nie osiągnęła zakładanego sukcesu. Wyszła z tego mieszanina różnych wizji, choć ambitnych to w kilku miejscach niespójnych i przegadanych.

Loading #88 – Piekło Wietnamu

W odcinku numer 88 rozmawiamy o grach których akcja toczy się w Wietnamie. Będzie więc o przedzieraniu się przez dżunglę w Platoon, braterstwie broni w Lost patrol, unikaniu obrony przeciwlotniczej nad Hanoi w Flight of the Intruder i prężeniu muskułów w Rambo 2

Rum, piraci i CPC

Wbrew pozorom 8-bitowce wcale nie zostały porzucone w mrokach przeszłości. Nowe gry wychodzą na nie do dzisiaj. Część jest darmowa w formie plików do pobrania, inne (te lepsze) do kupienia już za dukaty, ale prawdziwe mięso stanowią tytuły wydawane jak za starych czasów – w pudełkach z nośnikami, instrukcjami i dodatkami. Buccaners na Amstrada CPC doczekał się stylowego opakowania w którym oprócz gry na 3 calowej dyskietce (+ we współczesnej formie, na karcie pamięci) znalazła się butelka rumu. Mała bo mała, ale dobra małpką nie pogardzisz.

[Czytaj dalej…]

Stój! Policja!

NARC (1988). Jedno z pierwszych podjeść do digitalizowanej grafiki w grach. Trudno powiedzieć co robiło większe wrażenie: „realistyczne” postacie i otoczenie czy rzeźnia na ekranie? Dwóch gliniarzy z oddziału specjalnego przebijało się przez miasto opanowane przez gangi, dilerów narkotyków i meneli. Na każdym kroku trafieni przeciwnicy padali martwi w fontannach krwi, a rozrywane eksplozjami kawałki ciał latały na wszystkie strony. Takimi obrazkami były karmione nasze nastoletnie umysły. Ciekawostka – podczas premiery gry w jednym z hoteli w Las Vegas wśród zgromadzonej publiczności wybuchła panika kiedy nagle kaskader przebrany za  najemnika zjechał na linie z antresoli z karabinem w łapie prosto na scenę gdzie prezentowano automaty z NARC. To się nazywa promocja

Batman

Kultowa postać ze świetnych komiksów i trochę mniej poważnych seriali w połowie lat 80-tych zawędrowała także na ekrany komputerów. Przyglądamy się jak powstały pierwsze gry z Mrocznym Rycerzem

Zapach papieru

Dojechało do mnie trochę makulatury. Na dzień dobry kilka numerów brytyjskiego CRASHa, miesięcznika poświęconego ZX Spectrum. W środku wszystko co potrzebne do szczęścia: recenzje, zapowiedzi i mapki (które czasami kopiowano do Bajtka). W szczytowej formie niektóre numery miały po 200 stron i sprzedawały się w ponad 100.000 egzemplarzy. Z początkiem lat 90-tych nakład pikował już w dół podobnie jak objętość kolejnych numerów. Dobrze to widać po numerach świątecznych widocznych na zdjęciach. Crash z grudnia 1987 roku to tłuściutki pączuś, a ten starszy o trzy lata mocno zmizerniał. Pismo zostało reaktywowane w ostatnich latach w postaci numerów okolicznościowych wydawanych raz do roku. Zawartość jak za starych dobrych czasów z recenzjami świeżych produkcji na Gumiaka i publicystką. Do kompletu wpadła jeszcze książka Arcade Imperfect o trudach przygotowywania konwersji gier z automatów na  komputery 8-bitowe. Przekrój ponad 250 tytułów, które lepiej lub gorzej radziły sobie z oddaniem ducha arcadowych oryginałów.  

[Czytaj dalej…]