Defender w pościeli

Scena pościelówa w amigowym Defender of The Crown. Wprawdzie nic konkretnego tam nie było widać, ale odpowiednio dobrane kadry i krótkie animacje obściskującej się pary działały na nasze nastoletnie wyobraźnie. Zresztą cała gra stała kapitalną oprawą i nie bez przyczyny mówiono o niej, że bierzemy udział w interaktywnym filmie. To była i zaleta (bo nie mogliśmy się napatrzeć na te graficzne cuda na ekranie) i wadą (bo właściwą rozgrywkę mocno okrojono do kilku krótkich etapów). Dla mnie produkcja bardzo ważna pod względem sentymentalnym – to była pierwsza (albo druga) gra (obok Operation Wolf) jaką odpaliłem na swojej nowiuteńkiej Amidze 500 gdzieś w czerwcu 91 roku.