Nowa wypożyczalnia VHS

Netfilx otworzył w Londynie wypożyczalnie VHSów. Wprawdzie tylko na dwa tygodnie, ale w tym czasie naprawdę można przyjść i wypożyczyć film na kasecie. To akcja promującej serię starych filmów Fear Street które wchodzą na platformę. Mają rozmach

Opisy na Atari

Kiedyś każdy dobry opis do gry był na wagę złota. Człowiek mógł się dowiedzieć co nieco o fabule, celu zabawy i klawiszach sterujących jeśli trafił na symulatora albo strategię. A przy okazji poczytać radosną twórczość autorów tych tekstów . W „Opisach gier na małe Atari” gdzie na okładkę trafił ekran startowy Predatora, którego swoją drogą na Atari nie było, znalazłem kilka ładnych kwiatków:

AMAUROTE – dostałeś pojazd Archus uzbrojony w bomby, 5000 dolarów gotówki i błogosławieństwo dowództwa

ACTION BIKER – dostałeś motorower ale on cię nie zadowala

GHOSTBUSTERS – to program o barwnych przygodach trzech młodych ludzi, którzy postanowili założyć nową firmę do walki ze złymi mocami

SOLO  FLIGHT – jest to symulator lotu o rzeczywistym czasie reakcji

SPY vs SPY 2 – wyobrażony krajobraz jest trójwymiarowy

Przyrodniczy VHS

Okładka z bazarowego niemieckiego ślizgacza (z polskim wkładem).Dość precyzyjny opis treści filmu z wyszczególnieniem opcji 1+1 Lesb., 2M+3K, 2K+1M. Można wywnioskować, że w filmie coś tam się dzieje ciekawego. Kasety brak, dostałem w spadku samo opakowanie

Virtua Cop

Moment jakby to było wczoraj. Po mocnej rozbudowie mojego PCta w którym zagościł Pentium 133 na pierwszy ogień poszła gra Virtua Cop. Tytuł znałem z automatów i nagle mogłem w niego zagrać we własnym domu nie dorzucając żetonów. Detale ustawione na full i granie bez żadnych przycięć animacji. Do pełni szczęścia brakowało tylko repliki pistoletu w łapie. Virtua Cop to też symbol swoich czasów. Krótka arcadowa zabawa na dwadzieścia minut bo mniej więcej tyle czasu zajmowało przejście całości. Dzisiaj nie byłoby szans żebym wydał pieniądze na tytuł w pełnej cenie, który skończę za jednym posiedzeniem. A wtedy kupowało się taką grę na Segę Saturn albo blaszaka i zagrywało na potęgę w kółko i w kółko.

Relacja z Giełdy 80/90

Urlop to nie tylko drinki i plaża, ale też obowiązki związane z retro 😉 W ostatnią sobotę odwiedziłem Giełdę 80/90 w Sopocie którą organizowali moi znajomi. Od kilku lat starają się podtrzymać ducha starych giełd komputerowych co jakiś czas robiąc edycje nowożytne podczas których można upolować wiele dobroci: gry, komputery, prasę, komiksy, vhsy albo winyle. Tegoroczna giełda, pierwsza po covidowej przerwie była największą z dotychczasowych edycji. Sporo ludzi i towaru do kupienia. Musiałem się pilnować żeby nie przepuścić całego kieszonkowego

[Czytaj dalej…]

Strona B – Mercenary

Dziś na stronie B stara, dobra kosmiczna włóczęga. Podążamy śladami serii Mercenary, która oferując otwarty świat i swobodę poruszania się odkrywała przed nami nowe granice wirtualnych światów.

Dr. Jones

Różne Indiany się u mnie pałętają. Od najstarszej atarowskiej produkcji opartej na „Poszukiwaczach” w której sterowało się dwoma (!) joystickami, przez spectrumowe adaptacje kolejnych filmów, najwspanialszą przygodówkę świata Fate of Atlantis rozpychającą się na 11 amigowych dyskietkach, dwa różne wydania filmowej trylogii na VHS, w tym jedna wydana jako super duper zreamsterowana wersja z dodatkami umieszczonymi po każdym filmie (wywiady i reportaże z planu) oraz wreszcie kompletna edycja na BR z tym czwartym filmem co podobno lepiej żeby go nie było

Nowy Indiana

Coś tam się dzieje w temacie piątego Indiany Jonesa. Znaczy zaczęli kręcić zdjęcia w UK. Serce rośnie kiedy widzi się Harrisona Forda ponownie w tym ikonicznym stroju, chociaż faktycznie najmłodszy już nie jest. Kolejny plus: na innych zdjęciach widać symbole swastyki czyli będzie pranie po gębach nazistów. Minus: to raczej nie będzie adaptacja Fate of Atlantis

As nad Asy

Ace of Aces niby było na Atari, ale jakoś niespecjalnie chciało się wgrywać z kasety. Przynajmniej u mnie. Gra zajmowała w zasadzie całą stronę taśmy i wczytywała się dobre 20 minut (305 obrotów). Nie musze dodawać, że przy tradycyjnym wywalaniu błędu magnetofonu gdzieś pod koniec cała zabawa mogła trwać i pól dnia. Wypadało więc wybrać się do kolegi z C-64 albo ZXem i tam odpalić grę. Sama rozgrywka to był majstersztyk. Jeden z najlepszych symulatorów na 8-bitowce gdzie zasiadało się za sterami brytyjskiego samolotu Mosquito goniąc niemieckie bombowce, polując na U-Booty i pociągi z zaopatrzeniem. W Bajtku był opis. Całkiem fajny, tylko zanim wreszcie zagrałem nie mogłem za cholerę odgadnąć co jest na zdjęciu. Dopiero po jakimś czasie odkryłem, że to ujęcie na skrzydło samolotu z eleganckim kamuflażem i kręcącym się śmigłem i widocznymi w tle chmurami

Legendy Star Wars

Kupiłem trochę komiksów z kolekcji legend Star Wars. To reedycja klasycznych wydań wypuszczanych w USA w okresie popularności oryginalnej trylogii. I powiem że jest to niezła jazda. Autorom tych komiksów totalnie puszczały hamulce. Na kadrach gonią kolesie z gołymi klatami w stylu Conana, Luke walczy z przerośnietymi stonogami, Leia z ekipą musi zniszczyć super tajną bazę Imperium większą od Gwiazdy śmierci i robi to na zaledwie kilku stronach. Nie da się ukryć że momentami zalatuje straszną tandetą. Ale jest też odpowiedni klimacik SW. Znane postacie, lokacje i różne nowe wątki między epizodami IV,V,VI.