Składanka

Same pompujące adrenalinę tytuły. Gdyby w takim składzie trafiły do giełdowej składanki to w opisie sprzedawcy szło by to mniej więcej tak:

Green Beret – idziesz w prawo i lutujesz nożem po ruskich

Army Moves – strzelanka z dżipem i helikopterem. Gra jak na automatach

Rambo – szybka akcja na podstawie filmu. Palec nie schodzi ze spustu

Top Gun – latasz i strzelasz samolotem jak Maverick. Super trójwymiarowa grafika!

Great Escape – ucieczka z niemieckiego obozu jenieckiego. Opis i mapa w Bajtku 9/87

Zestawienie trylogii

Miernik popularności znanych trylogii filmowych. Z większością się zgadzam poza kilkoma wyjątkami. W Star Wars najwyżej ustawiłbym epizod VI, a dalej V i IV. Przy Indianie i „Świątyni zagłady” ustawiłbym miernik wypełniony góra do połowy i w Rambo dwójka praktycznie na równi z jedynką.

Desert Strike

Wojna chociaż z oczywistych względów jest tragedią to paradoksalnie od zawsze dobrze sprzedawała się pod postacią gier video. I tak też było w przypadku kolejnego konfliktu w Zatoce Perskiej. Jako pierwszy do przedstawionych wydarzeń nawiązywał zręcznościowy tytuł na konsolę NES  Operation Secret Storm gdzie jako komandos szukaliśmy broni chemicznej ukrytej przez Saddama Husseina ( którego podobizna znalazła się nawet na okładce gry ).  Następnie nadleciał symulator F-117A od Microprose, pozwalający w jednym ze scenariuszy rozgrywać misje nad terytorium Zatoki Perskiej. Dokonując nalotów na rafinerie czy centra dowodzenia każdy mógł poczuć się jak pilot samolotu z technologią „Stealth” o której krążyły legendy czasem mocno koloryzowane przez nastoletnie umysły. [Czytaj dalej…]

Gry zaginione w akcji

Ulepiłem materiał o niewydanych grach na 8-bitowe komputery. Przez lata sporo tytułów z różnych względów nie miały okazji się ukazać: przerywano produkcję z powodów ograniczeń sprzętowych, finansowych, albo braku czasu na dłubanie w kodzie. Później o takich grach krążyły legendy, a co niektórzy nasi giełdowi sprzedawcy mieli w zwyczaju wciskać nieistniejące produkcje. Sam na kasecie mam „nagrane” Spy vs Spy 4 i Spy Hunter 2 dla C64, które za cholerę nie chcą się wczytać…

Magnat kolejowy

W pierwszym numerze Top Secretu ukazał się artykuł o oryginalnych grach w którym redaktor naczelny prezentował zalety pełnych wersji wydanych w przepastnych pudełkach wypełnionych dyskietkami, grubymi instrukcjami i dodatkami. Taki Railroad Tycoon wyglądał naprawdę super, ale raz, że oryginału nie było gdzie dostać, a dwa jeśli już ktoś takowy znalazł to kosztował fortunę. Ja próbowałem grać w typową piracką wersję, ale niestety w przypadku Amigi była źle scrackowana więc nie można było rozbudowywać składów pociągów powyżej dwóch. Grę kupowałem w „studiu komputerowym” (stoisko w sklepie Gigant w Krakowie jak ktoś kojarzy) i kiedy próbowałem ją reklamować sprzedawca rozłożył ręce, że on tutaj sprzedaje nieoficjalne kopie i jak chcę to mogę ewentualnie wymienić na coś innego oczywiście za dopłatą. Magnatem kolejowym więc nie zostałem, pod drodze sklep spłonął, a Ja po latach kupiłem grzecznie oryginał. Może kiedyś znowu zagram bo mam już tą cholerną kartę z kodami 😉

Szczucie cycem

„Interaktywny seks w grach” – taka zapowiedź artykułu z okładki SSa pobudzała młodzieńczą wyobraźnię i podbijała słupki sprzedaży ;). Jednak w środku znalazł się raczej zachowawczy teksty za to kilka screenów z PCtowych strip pokerów było całkiem, całkiem

Bandersnatch

Pogrzebałem trochę w mrokach przeszłości żeby wydobyć informacje na temat spectrumowego „Bandersnatch” i utkałem z tego materiał na YT. Ta niewydana nigdy gra miała w połowie lat 80-tych zrewolucjonizować rynek 8-bitowych produkcji. Autorzy obiecywali rozbudowany świat, wielowątkową fabułę i duże bogato animowane wizerunki postaci. To wszystko wykraczało poza możliwości jakie oferował poczciwy ZX więc katastrofa wisiała w powietrzu…

Retro zapowiedź

Ależ piękna zapowiedź Stranger Things w wykonaniu polskiego oddziału Netflixa! Nie dość, że wraca serial mocno osadzony w latach 80-tych to jeszcze spot pormocyjny nagrano w klimacie programu „Nie do wiary” (kiedyś na TVN) z tym samym prowadzącym. No i smaczek w postaci proporcji ekranu 4;3. Złoto!

Franko na sterydach

Prawo Krwi ( Amiga, 1995 ) – ta gra wygląda jakby chciała zostać digitalizowanym następcą Franko chociaż w reklamach autorzy woleli raczej porównywać ją do Mortal Kombat – „Digitalizacja lepsza niż w Mortal Kombat 2”, „Mortal 3 do kosza! Teraz jest Prawo Krwi”. Odwzorowanie ruchów postaci całkiem naturalne – mój okoliczny naczelny dresiarz na dzielnicy porusza się podobnie