Polowanie na retro

Zrobiłem pierwszy w tym roku rekonesans na targowiskach w poszukiwaniu retro. Na cel poszły krakowska hala targowa oraz giełda RTV na Balickiej. Jako, że obydwa przybytki działają głównie „pod chmurką” to i handlujących było zdecydowanie mniej niż wiosenno-letnią porą. Jednak niezależnie od pory roku takie wypady rzadko kiedy kończą się jakimiś grubszymi zakupami. [Czytaj dalej…]

Raw Deal

Mniej znany, ale dobry sensacyjniak z Arnoldem. „Raw Deal” czyli po naszemu „Jak to się robi w Chicago” z 1986 roku. Prowadzi samochód jedną ręką, strzela i trafia za pierwszym razem czyli wszystko w normie  I to chyba jedyny film kiedy miał włosy ulizane do tyłu.

Amigowy behemot

Beneath a Steel Sky – szkic koncepcyjny i gotowa lokacja w grze. Ostatnia wielka przygodówka na Amigę w przenośni i dosłownie bo zajmowała 15 dyskietek. Trzeba było robić zrzutkę z kumplami żeby nagrać ją na giełdzie

Kaseta

Na tą taśmę nagrałem swego czasu soundtrack z Command’n’Conquer. W grze było osobne menu z odtwarzaczem oraz listą utworów, a że miałem podłączonego Sound Blastera pod zestaw Diory więc łapałem to audio na kaseciaka żeby później odsłuchiwać z walkmana

Super Gwiezdne Wojny

Jeśli by spojrzeć na poziom frustracji jakie może zaoferować gra to Super Star Wars ze SNESa plasuje się na szczycie takiej listy. Ten tytuł, a w zasadzie cała trylogia należą do gier, które jednocześnie kocham i nienawidzę. Przekombinowane, trudne i niewybaczające błędów, w skrócie koszmar gracza Gdyby dotyczyło to innych produkcji pewnie nie zainteresowałbym się nimi na dłużej. [Czytaj dalej…]

Prelekcja na Pixel Heaven 2019

„Piórem i Bajtem” – Podczas tegorocznej imprezy Pixel Heaven Games Festival & More 2019 razem z resztą ekipy Loadingu będę opowiadać o związkach gier i literatury. W programie pogadanki min. jak zmieszczono Hobbita do 48kB Spectrum, jak walczyliśmy o dominację nad Arrakis w amigowym Dune II i co to do diabła jest La Abadia del Crimen? Miejsce zbiórki: scena główna. Czas: 18 maja godzina 13.00

Operacja Wilk

Operation Wolf –  gra po stokroć genialna . Dla mnie naczelny „celowniczek” tamtej epoki, pierwszy tytuł w jaki grałem na swojej świeżo zakupionej Amidze chociaż prawdziwe wrażenia zapewniał dopiero oryginalny automat z repliką UZI połączoną z systemem force feedback.  Fabuła niczym w porządnym akcyjniaku z gatunku „Zaginiony w akcji” –   samotny komandos działający poza linią wroga, wylewający  się z lewa i prawa żołnierze prujący z CKMów, eksplodujące wiązki granatów, i nadlatujące z hukiem helikoptery . Gra doceniona przez polskich graczy trzy razy z rzędu wylądowała na pierwszym miejscu w bajtkowej liście przebojów ustanawiając rekord którego nie pobił żaden inny tytuł. Zresztą redakcja sama podsycała nastroje pisząc  „Palec nie schodzi ze spustu po całym dniu szkoły”. A w Top Secrecie napisali, że bazowała na prawdziwych wydarzeniach z wojny w Wietnamie i choć wtedy nikt nie potrafił tego zweryfikować to i tak działało to na wyobraźnię dodając +10 do prestiżu Operacji Wilk.

To Ja jestem Prawem!

Gdyby film Sędzia Dreed z 1995 roku pojawił się w kinach trochę wcześniej to z dużą dozą prawdopodobieństwa Ocean zaadaptowałyby go na grę komputerową. Tymczasem już z końcem lat 80-tych postać bezkompromisowego stróża prawa z komiksów A.D.2000 próbowały przenieść na komputery dwie firmy. Najpierw Andormeda Software pracowało nad swoją 8-bitowa odsłoną w stylu „celowniczka” a’la Operation Wolf z akcją osadzoną w mrocznych dzielnicach Mega City One. [Czytaj dalej…]

Misja: Niewykonalna

Najstarszy i najmłodszy nośnik z filmowym Mission:Impossible. Cała znakomita jak dla mnie seria z Tomkiem ma swoje korzenie w serialu, a w zasadzie w jego dwóch odsłonach. Ta młodsza to dwa sezony z końca lat 80-tych, które u nas leciały na Polsacie i szału nie zrobiły chociaż wspominam je całkiem dobrze. Jakiś czas temu powtórzyłem sobie kilka odcinków i nawet dają radę jeśli wyłączy się znieczulicę na absurdy. W końcu w tym świecie każdy radziecki żołnierz mówi płynnie po angielsku, agent zakładając maskę zyskuje jednocześnie wzrost i wagę „udawanej” osoby, a po tajnych laboratoriach dyktatorów personel chodzi w kapciach.

Starsza wersja serialu to już cięższy kaliber. Siedem sezonów z przełomu lat 60/70-tych jest dzisiaj trudnych do przełknięcia. Kupiłem kiedyś pierwszy sezon i nie dałem rady przebrnąć przez całość. W zasadzie wszystko od fabuły kolejnych odcinków, przez scenografię po dialogi wieje sandałem. Jednak niektóre rzeczy wydają się być nie do nadrobienia po latach