Asy nad Europą

Przyleciał nowy big box do kolekcji PCtowych symulatorów. Aces over Europe ze stajni Sierra/Dynamix w wydaniu jak marzenie. Duże pudło i solidna instrukcja na ponad 200 stron z mnóstwem informacji na temat działań lotnictwa podczas II WŚ, opisów samolotów i technik pilotażu. Prawdziwa wikipedia tamtych czasów. Na grę polowałem dość długo. Kiedyś pojawiała się na allegro w zbójeckiej cenie więc odpuściłem, dalej szukałem na brytyjskim ebay’u gdzie sprzedawcy liczyli sobie nieco mniej, ale w połączeniu z kosztem wysyłki interes nie za bardzo się kalkulował. Wreszcie na swój egzemplarz trafiłem u jednego sprzedawcy w USA (całe 25 dolarów z wysyłką) skąd „Asy” dotarły do mnie w dwa tygodnie. P.S. w polskiej dystrybucji na początku lat 90-tych IPS wydał poprzednią cześć – Aces Over Pacyfic, a trzecia gra z serii – Aces Over Mountain nie wyszła poza fazę prototypu

[Czytaj dalej…]

Agony

Porządny ekran startowy gry z reguły zwiastował dobrą rozgrywkę. A jeśli dodatkowo towarzyszyło temu logo znanej firmy to można to było brać jako pewnik. Agony na Amigę zaczynało się od pojawienia się wizerunku metalicznej sowy z napisem Psygnosis, z głośników zaczęła sączyć się  nastrojowa muzyka, następnie na ekran wskakiwała klimatyczna grafika i już było wiadomo, że za moment rozpocznie się gra na najwyższym poziomie.

Cienie Imperium

Wraz z Rafałem RiFem Frąckiewiczem przygotowaliśmy materiał poświęcony powstaniu gry Shadows of the Empire. W programie nostalgicznej wycieczki: praca programistów na superkomputerze Onyx (wielkości lodówki), sesje motion capture i wyciskanie siódmych potów z kosnoli Nintendo 64

Wspracie dla Pixela

„Toss a coin to a Pixel”. Czasopisma papierowe mają dzisiaj ciężko. Odpływ czytelników, wyłączona część miejsc sprzedaży (Empik i inne sieci w zamkniętych galeriach handlowych) i kłopoty z drukarniami. Z takimi problemami boryka się teraz miesięcznik „Pixel – kultura gier video” do którego dostarczałem artykuły o tematyce retrogamingu przez ponad cztery lata. Dziś wydawnictwo potrzebuje pomocy czytelników żeby przetrwać ten trudny okres. Zorganizowano wsparcie na Patronite gdzie można dorzucić talary. Zerknijcie na poniższy link i rozważcie jakie są możliwości. Dobrze by było żeby prasa drukowana przetrwała

https://patronite.pl/pixel?fbclid=IwAR2t8NSN8OcHcnuHEJ6CeMQNOxrLNmCrThnuin3nqR6X5wWc40Y5o3h9V88

Cabal!

Okładka bajtkowego dodatku „9 gier komputerowych” (a zarazem zerowego numeru Top Secret) z grafiką wziętą z reklamy gry Cabal. Po lekkim retuszu – tytuł gry z logo zmieniony na nazwę ”Bajtek”. Na pierwszym planie komandos w bandanie i z karabinem w łapie, obok jego kumpel posyła serię z w kierunku wrogów, w tle dżungla i niebo pełne helikopterów. Rambo zmiksowane z Commando i Zaginionym w akcji

Szpiedzy tacy jak My

Spy vs Spy. Oczywisty tytuł z 8-bitowców. Dla większości z nas to zawsze byli po prostu szpiedzy Biały i Czarny, którzy biegali po ambasadzie w poszukiwaniu tajnych dokumentów. Raczej nikt nie zdawał sobie sprawy, że postacie pochodziły z komiksów drukowanych w amerykańskim czasopiśmie satyrycznym MAD. Tak samo nie wiedział o tym autor opisu z zakopiańskiego Tatrasoft, który mocno odpłynął tworząc swoją wersję fabuły gry: „Pewien mało znany uczony skonstruował urządzenie odbierające pozaziemskie promienie (…) W tym momencie do akcji wkraczasz Ty – wysłannik państwa Pokoju, mając za konkurenta szpiega państwa Wojny, dążącego tak jak ty do zawładnięcia dokumentacją urządzenia.” Fun fact: na instrukcji jest przybita pieczątka urzędowa kontrolera, który sprawdzał czy opis gry nie zawiera niechcianych treści godzących w Polskę Ludową

Arcade po Polsku

Wóz Drzymały – kwintesencja polskiego salonu arcade lat 80-tych. Typowe miejsce w którym odkrywało się nowe lepsze wirtualne światy, które czasami o lata świetlne wyprzedzały to w co można było zagrać w domu na poczciwym 8-bitowcu. Bywalcy posługiwali się specyficznym żargonem: kopsnij blaszkę, daj przejdę ci, mogę panu strzelać?, zaraz będzie baza, lutuj tego typa i wiele innych. Powietrze szczególnie latem było gęste od emocji z nutą zapachu przypalonej elektroniki. Można było zyskać sławę przechodząc na jednym żetonie po kilka etapów albo wyjść na solo z gościem który próbował wysępić od ciebie drobne. I do tego właściciel lokalu, pan i władca siedzący w kantorku, sprzedający żetony do raju za ciężko uzbierane kieszonkowe (albo zabrane małolatom).

Konsolowiec

Konsola w Polsce lat 80-tych to była pełna egzotyka. Jeśli ktoś posiadał taki Master System jak na zdjęciu to mógł liczyć na uznanie na dzielni. Większość tytułów wyglądała lepiej niż na 8-bitowych komputerach więc tworzył się efekt posiadania salonu gier we własnym domu. Chociaż z drugiej strony kartridży nie dało się w zasadzie nigdzie kupić (zmieniło to dopiero nadejście Pegasusa) ani nie było się z kim wymieniać. Trzeba było przez kilka lata tłuc w 2-3 gry. Dostać taką konsolę w prezencie od rodziny zza granicy to trochę taka niedźwiedzia przysługa. Jednak w szerszej perspektywie wolałem zostać przy swoim Atari

Kajko i Kokosz

Ponieważ na Netflix wjechał dzisiaj pierwszy sezon animacji Kajko i Kokosz. Zrobiłem sobie szybką powtórkę kilku klasycznych albumów żeby przypomnieć sobie jak bardzo ich przygody podobały mi się w przeszłości. Komiksy wciąż trzymają wysoki poziom, a serial lepiej lub gorzej próbuje oddać ducha oryginału. Przede wszystkim średnio podoba mi się styl graficzny przypominający stare animacje flashowe przez co na ekranie jest zbyt sterylnie. Momentami wygląda to też tak jakby postaciom zabrakło narysowanych kilku klatek. Udźwiękowienie jest na poziomie większości naszych dubbingowanych filmów czyli niektóre głosy są tak teatralne i nierówno zmontowane (raz za głośno, raz za cicho), że aż niezrozumiałe więc cześć dialogów ucieka. Całość ratują klimat, postacie i oczywiście sentyment. Werdykt surowego sędziego – 7/10