Szlakiem Orient-Expresu

W starych grach często był problem z postaciami pobocznymi. O ile głowni bohaterowie byli wyraziści to ci z drugiego planu już niekoniecznie. Często jedynym ich zajęciem było „podpieranie ścian” i zdawkowe odpowiedzi w stylu „hello!”. A tymczasem w takim  The Last Express z 1997 roku można podziwiać plejadę wyjątkowych indywidualności. [Czytaj dalej…]

Batmobil

Batman the Movie: prawdopodobnie najlepszy Batman tamtych lat. Gra dla której śniłem po nocach o Amidze. Niby była też na Komodzie i Gumiaku, ale ta jakość w 16-bitach to była dla mnie klasa sama w sobie. Z pogoni za Jokerem śladami filmowych wydarzeń mógłbym w zasadzie grać w kółko etap z jazdą Batmobilem ulicami Gotham i lawirować pojazdem między niedzielnymi kierowcami puszczając przy okazji ogień z rury wydechowej o słusznej średnicy, momentami wchodząc w ostre zakręty z pomocą liny z hakiem zaplatanej o latarnie. Mega gra

Dodatki do filmu o giełdach

Dzisiaj nagrywałem wypowiedzi Marka Czajora z www.zapach-papieru.pl dotyczące krakowskiej giełdy komputerowej „Karlik”. Marek sprzedał kilka dobrych historii min. o handlu grami na Commodore Plus 4, którego prawie nikt nie miał, o pojawieniu się na giełdzie Amigi i kupowaniu komputerów za bony. To wszystko będzie zmontowane w jeden materiał wraz z niewykorzystanymi ujęciami do filmu „Gry, użytki – co dla Ciebie?”. Łącznie zobaczycie ponad godzinę dodatkowych wywiadów. Premiera na kanale Loading za kilka tygodni, a kto jeszcze nie widział naszej „podstawki” o historii giełd komputerowych to niech lepiej nadrabia.

Giełdowy katalog

Trochę niepublikowanych wcześniej zdjęć z giełdowego katalogu gier. Te 30 lat temu te  wycinki z zachodnich czasopism musiały robić niemałe wrażenie. Kolorowe reklamy, wyraźne screeny ( kto czyta Bajtka wie jak marnie to u nas wyglądało ) i własne opisy sprzedawców. Miód! [Czytaj dalej…]

Ponadczasowe Gwiezdne Wojny

Jeśli miałbym wskazać jedną Gwiezdno Wojennną grę, która swoim rozmachem przyćmiła wszystkie wcześniejsze produkcje to postawiłbym właśnie na KOTOR. Ten tytuł był ze wszech miar wielki – ilość planet, bohaterów czy wyposażenie sprawiało, że miałem przed sobą niesamowicie rozbudowaną samodzielną opowieść w którą można było wsiąknąć na dziesiątki godzin. [Czytaj dalej…]

50-tka Secret Service

Okrągłe 50-te wydanie Secret Service z października ’97. Najważniejsza w tym numerze była prezentacja całej redakcji i po raz pierwszy można było zobaczyć taką ilość zdjęć osób tworzących pismo. Martinez, Pegaz, Gulash, Mr.Root, RiF, Krupik, Berger, można by wymieniać bez końca. Kawał pięknej historii wśród polskich czasopism growych 🙂

[Czytaj dalej…]

Lorenzo

Lorenzo Lamas- kojarzę gościa przede wszystkim z serialu „Renegat”, a tu proszę wystąpił też w trzech częściach „Zjadacza węży” ( mocny tytuł, godny kina sensacyjnego klasy B ). Niestety w mojej lokalnej wypożyczalni tej trylogii nie było. I jeszcze filmowy cytat „Jest uduchowiony, uczy mnie Biblii: Lepiej zasiać to nasienie w brzuchu dziwki niż je marnotrawić”.

Coala, amigowy symulator z ’95

Trafiła do mnie gra „COALA”, której w przeszłości nie miałem okazji sprawdzić ( oprócz kilku obrazków w prasie ) bo w 1995 bawiłem się już na mocnym PC i Amiga niespecjalnie mnie interesowała. Tymczasem Empire wydało wtedy symulator, który wprawdzie działał nawet na A500 ( konieczne 2MB na pokładzie), ale do pełni szczęścia wypadało mieć A1200. W samej grze można było polatać nieistniejącym helikopterem bojowym Coala oraz maszynami pokroju Apache czy rosyjskim MI-28. Grafika była „goła” – same nieoteksturowane wielokąty co w dobie takich tytułów jak Eurofighter 2000 czy Flight Unlimited wyglądało dla mnie śmiesznie. Sentymentów nie było, a dzisiaj po uruchomieniu gra też jakoś niespecjalnie daje mi frajdę. Jednak wolę serię F-ów od Microprose.