Afterburner

Afterburner – do takich tytułów bardzo lubię wracać po latach. Szybki arcadowy szpil z prostymi zasadami „Ty kontra reszta świata”. Tysiące wystrzelonych pocisków w kolejne nadlatujące fale wrogich samolotów, eksplozje zalewające ekran podobnie jak smugi ciągnące się za pociskami posłanymi w kierunku odległych celów, bandyci siadający na ogonie wymagający wykonania szaleńczych manewrów joystickiem byle uskoczyć z pola ostrzału. Chwila nieuwagi i nasz F-14 efektownie zamienia się w kupę pixelowego gruzu. A wszystko to pomykające w stałych 60 klatkach na sekundę ze „skórką” ekranu i filtrem CRT doskonale oddaje ducha automatowego oryginału we własnym domu.