Syndicate

Kontrola tłumu na ulicach w wersji Syndicate. Szybka seria z karabinu gaussa, doprawiona miotaczem ognia i krwawy spektakl na ekranie gotowy. Przemoc w grach weszła na kolejny poziom. Już rok wcześniej Mortal Kombat rozpoczął dyskusję o szkodliwości gier video, a takie tytuły jak Syndicate tylko dolewały oliwy do ognia. Produkcję Bullfrog ogrywałem na Amidze, która trochę  odstawała o PCtowej. 12 klatek animacji kontra 25, mniej kolorów i niższa rozdzielczość, ale zabawa i tak była przednia.

Swojskie podziemia

Giełdowa instrukcja do gry Dungeon Master. Przewodnik po kolejnych poziomach podziemi – jest. Mapy – są. Statystyki postaci – są. Korekta tekstu – nie ma. Są więc różne ciekawe językowe mądrości: „Znajduje się za nią kilka miłych rzeczy jednakże także kilka mniej miłych mumii”, „Siła jest wprawdzie ważna ale przychodzi w grze jakby sama z siebie”, „to ostatnie źródło wody: należy się ożłopać”

Amiga Action!

Kolejne uzupełnienia na półkę z prasę. Tym razem kilka numerów brytyjskiego Amiga Action. W tym zestawie trafiłem dokładnie na trzy egzemplarze, które miałem za dzieciaka kupione za uciułane kieszonkowe (okładki z Myth, Black Crypt i Armour-Geddon). Z początkiem lat 90-tych takie czasopisma to było czyste złoto bo nasz rynek miał wówczas tylko Top Secret, którego jakość oprawy nie mogły się równać z AA. I świetną robotę robiły cover dyski z demami nowych gier. Pojedyncze, krótkie etapy potrafiłem ogrywać naście razy zanim pełna wersja trafiła na giełdę. A przy okazji wyruszania na łowy po nowości miałem zrobione rozpoznanie dobrych tytułów dzięki wielkiej liście przebojów podzielonej na różne kategorie gatunkowe.

[Czytaj dalej…]

Niech Moc będzie z Wami!

Dziś jest 4 maja, a to oznacza Międzynarodowy Dzień Gwiezdnych Wojen. Z tej okazji zdjęcie mojego starego eksponatu, książki która dostałem za dobre wyniki w nauce na zakończenie szóstej klasy. Datowana na 92 rok. Tłumaczenie Nowej Nadziei w wykonaniu Piotra Cholewy ze smaczkami pokroju „Trzypeo” i „Erdwa”

Skopana konwersja

Street Fighter 2 na C64. Co mogło pójść nie tak? Wiele. To konwersja ponad siły tego zacnego 8-bitowca. W wydaniu kasetowym SF 2 był masakrycznie pocięty. Każdą rzecz należało wczytywać osobno. Najpierw kilka minut ładowania ekranu wyboru postaci, następnie dogrywanie planszę, szybka walka z przeciwnikiem i znowu wczytywanie kolejnego fragmentu. Większość czasu zamiast na właściwej rozgrywce spędzało się na obserwowaniu licznika obrotów w magnetofonie. Gdyby nawet to przełknąć to i tak nie było czego podziwiać. Połowę ekranu zajmowała belka statusu z punktacją, energią zawodników i zegarem odmierzającym czas do końca rundy. Tam gdzie toczyła się właściwa walka trudno było zorientować się co tak naprawdę się dzieje. Postacie zlewały się z tłem tworząc kolorową breję pixeli. Gdyby ktoś próbował ogarnąć ten bałagan na ekranie to i tak miał spory kłopot bo sterowanie mocno zdegradowano. Na automatach było sześć przycisków odpowiedzialnych za ciosy. Tutaj siłą rzeczy pozostał jeden Fire, który wymuszał różne dziwne kombinacje z wychylaniem joya żeby wyprowadzić odpowiednie uderzenie. W zapowiedziach obiecano najlepszą bijatykę w historii C64 z wielkimi sprajtami postaci i dynamicznymi walkami, a wyszedł szajs…

Mortal z redakcją SSa

Nowy film Mortal Kombat wylądował w kinach. Niestety póki co nie w naszych więc nie miałem okazji oglądnąć. Ptaszki ćwierkają, że jest to słaba adaptacja i numero uno wciąż pozostaje wersja z 1995 roku. Nie zdziwił bym się bo pierwszego Mortala wspominam bardzo dobrze. Ustanowiłem nawet swój rekord chodząc do kina chyba z pięć razy byle delektować się kilkoma ulubionymi scenami i posłuchać znakomitego soundtracku. A ci którzy mieszkali w Warszawie mieli nawet okazję wybrać się na seans w towarzystwie redakcji Secret Service. To zapewne było podwójne zwycięstwo: świetny seans i przybicie piątki z naczelnym

Loading na 6-te urodziny!

Naszemu Loadingowi strzeliło właśnie 6 lat!!! W programie gdzie stanowię 25% składu osobowego niesiemy kaganek oświaty retro przekopując się przez annały historii, głownie 8/16-bitowej. A już w najbliższą niedzielę o godz. 21.00 nadajemy odcinek na żywo w którym porozmawiamy o zwyczajach, rytuałach i mitach z epoki 8/16-bit. Będzie mocno nostalgicznie: siedzenie cichaczem przy magnetofonie „bo się nie wgra”, psucie się telewizora od grania, comiesięczne męczenie kioskarki o nowy Top Secret, przewijanie kasety do początku przed oddaniem do wypożyczalni i inne dobrocie