Bitwy w Starym Świecie

Był taki moment, nawet całkiem długi kiedy przeżywałem fascynację bitewniakami. Zbierałem armie do Warhammer Battle, najpierw Krasnoludów, później Bretonię, a na końcu Imperium. Figurki kosztowały majątek więc nie mogłem sobie pozwolić na co bardziej wypasione modele. Z kolei te lepsze dawały konkretne bonusy w bitwach więc nie mając odpowiedniego składu jednostek trudno było myśleć na poważnie o turniejach na konwentach. Osobną sprawą było malowanie postaci, które wymagało pierońskiej precyzji i cierpliwości. Akurat w tym temacie nabrałem sporo wprawy więc figurki prezentowały się zacnie. Gdzieś tam pojawiła się też komputerowa/konsolowa wersja bitewniaka w postaci Shadow of the Hornet Rat. Gra tak trudna, że wyrywałem z głowy resztki włosów podczas n-tej próby przejścia kolejnych plansz. Źle zbalansowana, doprowadzała mnie do szału. Do dziś pamiętam, że ostatnią bitwę próbowałem przejść kilka miesięcy aż w końcu wywaliłem to cholerstwo z dysku i nigdy do niej już nie wróciłem. Do stołowej wersji Warhammera też nie.

Cyklon 3D

Mój ulubiony PCtowy joystick – Cyclone 3D. Prawdziwy kocur z 16 programowalnymi przyciskami co szczególnie przydawało się w symulatorach. Podwodzie, flary, tryby pracy radaru, to wszystko miałem pod ręką. Do tego ruchomy „cycek” na górze konstrukcji, któremu zawsze przypisywałem wybór uzbrojenia i możliwość obrotu drążka o 30 stopni lewo/prawo (wykorzystywane jako ster kierunku) tak zwiększały immersję, że spokojnie mogłem przybijać piątki pilotom wojskowym

Krakowskie Retrospekcje – runda IX

Po roku wymuszonej przerwy wracamy z Krakowskimi Retrospekcjami! Tak jak zawsze spotykamy się żeby pograć i pogadać w blasku kineskopowych monitorów. Wszystko odbywa się w trybie pospolitego ruszenia – Masz jakieś fajne sprzęty do pokazania? Chcesz wypić piwko z ludźmi nadającymi na tych samych falach? A może po prostu chcesz przyjść i pograć na komputerach i konsolach w gronie retromaniaków? To właśnie impreza dla Ciebie.

[Czytaj dalej…]

Start nowego sezonu!

Startujemy z ósmym sezonem Loadingu. Na początek solidna dawka retro w pełnym trójwymiarze. Kontynuujemy nasz przegląd FPSów, tym razem skupiając się na epoce, którą rozpoczął Quake. A co jeszcze czeka na was w nadchodzących materiałach? Będzie rozwinięcie tematu strategii turowych i RTSów, dokończymy temat wirtualnych horrorów, sprawdzimy jakie ciekawe 8-bitowe produkcje były prezentowane na łamach Bajtka, omówimy temat papierowych RPG w Polsce. Nie zabraknie serii „Jak powstała gra” i „Historia serii” w której zagoszczą min. Syndicate, Alone in the Dark, historia Avengersów w grach video, brytyjski magazyn Crash i porządna dawka komputerowych Dungeons’n’Dragons. Szykujcie piwo i orzeszki!

Ceny N64

Nie wiem ilu było posiadaczy Nintendo 64 w Polsce pod koniec lat 90-tych, ale podejrzewam, że ze względu na ceny gier łatwo nie mieli. Przeciętny tytuł na kartridżu kosztował 239zł (a mówimy tu o realiach 1998 roku!), a były też produkcje sięgające kilkadziesiąt dukatów więcej. Pół biedy jeśli kupiło się takie GoldenEye albo Banjo-Kazooie, ale dorwać jakiegoś przeciętniaka w tej kwocie to istny dramat. Dodam, że w cenie dwóch gier (z hakiem) kupowało się samą konsolę N64. Łatwiej było mieć Playstation bo tylko duże nowości kosztowały na starcie pod dwie stówy, a starsze tytuły i seria Platinum były sporo tańsze, nie mówiąc już o przerobionych konsolach i piraceniu.

Składanki na C64

Rok 1991 i wizyta na giełdzie komputerowej? Nie, dzień dzisiejszy. Na giełdzie RTV wciąż da się upolować takie rarytasy. Bardzo rzadko, ale jednak. Kasetowe składanki z grami na C64 i to prosto z krakowskiego Mapasoftu. Po tytułach widać, że nagrywane bez żadnego klucza z podziałem na gatunki. W zestawach lądowało to co sprzedawca uznał za słuszne: „Bierz, spodoba ci się, fajna strzelanka”.

Crazy Cars 3

Jedni grali do zdechu w Lotusa, inni w Jaguara. Inne amigowe wyścigi z widokiem z tyłu nie dorobiły się takiego wysokiego kultowego statusu, ale w tej kategorii było kilka udanych produkcji. Ja dużo pogrywałem w Crazy Cars z numerem 3, który przypominał mi atarowskie Road Race połączone z filmowym Cannonball Run. Tutaj też trzeba było zamykać budzik na amerykańskich autostradach międzystanowych, biorąc udział w nielegalnym wyścigu z San Francisco do Nowego Jorku. Na drogach rozpychali się oponenci i wściekli gliniarze próbujący zarysować lakier w naszym rasowym Lamborghini. Ratowały nas tylko szybkie reakcje joystickiem i turbo pod spacją. No i ta adrenalina kiedy obstawiliśmy grubą kasę na wygraną w wyścigu bez której nie dało się porządnie doposażyć samochodu w lepsze części. Crazy Cars 3 to żaden hit, raczej mocny średniak, a mimo to zabawy z tą grą było sporo.

D&D w wydaniu arcade

Komputerowe Dungeons & Dragons kojarzą się przede wszystkim z tytułami należącymi do gatunku cRPG w których gracz dowodząc drużyną śmiałków przemierzał fantastyczne krainy w poszukiwaniu złota, sławy i okazji do dobrej bitki. Typowa produkcja z czasów 8/16-bitowców oferowała wyprawę w niebezpieczne podziemia, taktyczne starcia z przeciwnikami oraz rozwój umiejętności bohaterów.

[Czytaj dalej…]