Symbole w AITD

Alone in the Dark (1992) miało zabezpieczenie antypirackie w formie książeczki wielkości paczki zapałek w której na 180 stronach znajdowały się symbole przedmiotów o które gra pytała tuż po uruchomieniu. Konia z rzędem temu kto chciałby podjąć się próby powielenia tych miniaturowych stron we własnym zakresie. „Na szczęście” po giełdach krążyła złamana wersja. (Zdjęcie: Maddie – twitter)

Niewidzialny nad Kalifornią

Retro w pobliżu Los Angeles. W ostatnich tygodniach spotterzy lotnictwa wypatrzyli kilka przelotów wojskowych F-117 nad Kalifornią i Nevadą. „Niewykrywalne” samoloty przeszły oficjalnie w stan spoczynku w 2008 roku. Nastąpiła jakaś forma reaktywacji i  podobno teraz biorą udział w ćwiczeniach gdzie udają… chińskie jednostki. Aż się człowiekowi przypomina ogrywanie F-117 na Amidze. To był konkretny symulator od mistrzów z Microporse w którym można było dać łupnia irackim wojskom w Zatoce Perskiej, pobawić w kotka i myszkę z Rosjanami nad Przylądkiem Północnym, a co najważniejsze polatać także nad Polską i zrzucić bombę na pas startowy pod Radomiem

Lucasarts

Trzeba przyznać, że ma facet piękną kolekcję przygodówek. Big boxy to jednak była magia – klimatyczne okładki, instrukcje, dodatki. Mógłbym mieć je wszystkie choćby dla samego faktu posiadania, ściągania z półki i przeglądania zawartości co jakiś czas.

Wiesiek

Dzisiaj jest piąta rocznica wydania Wiedźmina 3. Kupiłem na premierę  z zamiarem jak najszybszego ogrania, ale sprawy potoczyły się tak, że pobiegałem Geraltem przez chwilę i odłożyłem grę na półkę z braku czasu. I tak leży na szczycie kupki wstydu, podbieram gry z dołu, a Wiesiek się kurzy. Może poczekam aż będzie należał do kategorii retro i stanie się moim wielkim odkryciem z przeszłości 😉

Era testosteronu w 2.5D

Był taki czas, że na ostatniej stronie Secret Service lądowały recenzje mocnych FPSów z wysoką średnią ocen. Nie dość że graficznie wyglądały naprawdę dobrze to jeszcze miały cholernie wyrazistych bohaterów. Kyle Katarn, który brał się za bary z Imperium, Duke z fryzurą którą podpatrzył u niego detektyw Rutkowski albo Wang z Shadow Warrior. rzucający one-linerami „Do you want to watch Wang wash wang?” Człowiek się naczytał i potem leciał po kolegach żeby przegrać te smakowite kąski. Polecam też waszej uwadze nowy odcinek Loadingw którym rozmawiamy właśnie o złotej epoce FPSów 2.5D

Gała

Quickshot Maverick. Klimat salonu gier we własnym domu. Idealny do arcadówek, a już szczególnie do bijatyk gdzie kręcenie gałą ćwierćkółek to była czysta przyjemność. Miałem taki za czasów Amigi i katowałem go w duecie Street Fighter 2/Mortal Kombat

Cały ten fantastyczny świat

Lords of Midnight (1984) na Zx Spectrum. Jeden z tych momentów w historii gier komputerowych kiedy Iiość zawartej treści i nietypowych rozwiązań zdawała się wykraczać poza możliwości jakie oferował poczciwy Gumiak. Tam gdzie inni programiści mogliby się poddać autor gry Mike Singleton bezustannie drążył temat krok po kroku doskonaląc kod swojego programu. Opracował algorytm umożliwiający przygotowanie 4000 osobnych lokacji z których każda zajmowała całe 2 bajty pamięci (!) i na dodatek składała się z 8 osobnych panoramicznych widoków co łącznie dawało niewyobrażalne 32000 „ekranów” na których mogła się toczyć gra. Niebywałe osiągnięcie godne tamtych pionierskich czasów.

FXy z Powrotu Jedi

Mało znany fragment przygotowań do kręcenia scen ataku na Gwiazdę Śmierci w Powrocie Jedi. Ujęcia pokazują testy na modelach pomieszane z animacjami i grą aktorów. Zmontowałem to w porównaniu do finalnej wersji filmu i jak widać część scen wyleciała na etapie produkcji

Rajd na Moskwę

Raid over Moscow – mocny tytuł reklamowany hasłem „Graj jak gdyby jutra miało nie być!” Akcja rozpoczynała się od informacji o wystrzeleniu przez ZSRR pocisków balistycznych w kierunku USA, rozpoczęło się odliczanie do uderzenia, a ostatnią szansą na powstrzymanie nuklearnej zagłady miało być przedarcie się samolotem przez gęstą obronę przeciwlotniczą aż do samej Moskwy i zniszczenie centrum dowodzenia mieszczącego się na Kremlu. Ta produkcja to ciekawy przypadek chyba pierwszej w naszym kraju nagonki na grę komputerową. W prasie pisano o Raid over Moscow jako „propagandzie anty-ZSRR”, „dywersji komputerowej” czy „przykładzie ogłupiającej gry”. Miało to ewidentne podłoże polityczne ponieważ wówczas należało stać murem za radzieckimi towarzyszami. Oczywiście typowy gracz komputerowy nic sobie z tego nie robił, szedł kupić RAID na giełdę albo przegrywał od kolegi i żadne zakazy nadgorliwego dziennikarza nie były w stanie go powstrzymać przed ratowaniem amerykańskiego stylu życia. P.S. masa osób utknęła już w pierwszym etapie nie mogąc wylecieć samolotem z hangaru. Wrota otwierało się cholerną spacją…