Zrobieni w jajo

Dizzy – niby fajny bohater z wiecznie uśmiechniętą buźką i nawet machał łapką z ekranu. Tymczasem był to kawał skurczybyka bo w grze często właził gdzie nie trzeba, trudno było nim sterować kiedy bezwładnie toczył się na lewo i prawo ( jak to jajo ) i potrafił zginąć już na pierwszym ekranie. Ale jeśli przełknąć wysoki poziom trudności to wyszedł z tego całkiem zgrabny action-adventure ubrany w kolorową grafikę i skoczną muzyczkę ( nawet w wersji na Gumiaka ). Kolejne gry z serii opierały się z grubsza na tym samym –  szukaniem przedmiotów i kombinowaniem jak wskoczyć na pozornie niedostępne platformy w czym pomagał Secret Service drukując solidne mapki i opisy. Szczerze mówiąc nigdy nie miałem zdrowia żeby skończyć którąkolwiek część. Gdyby tylko miała opcję zapisu stanu gry 😉

Szalony Max

Max Rockatansky – facet który jeździł przerobionym Fordem Falconem z silnikem V8 paląc ponad 20 litrów na setkę, swoje argumenty podpierał dwururką i jadł psie żarcie z puszki. W swoim czasie mocno przerażająca wizja przyszłości szczególnie, że wojna atomowa wydawała się być wtedy dość realnym zagrożeniem

Conan

Conan, wszędzie Conan. Bardziej od książek Howarda interesowały mnie obydwa filmy w których Arnold siekał wrogów mieczem na plasterki. Na ekranie mało mówił i grał głównie mięśniami. Jego postać zawitała też na okładkę fantastyki w styczniu 1985 roku co już samo w sobie było zachęta do kupna miesięcznika. [Czytaj dalej…]

Droga eksplodującej pięści !

The Way of the Exploding Fist czyli na naszych giełdach „Droga eksplodującej pięści”! Gra o takim tytule po prostu nie mogła być słaba. U nas trafiła na podatny grunt podpinając się po młodzieńcze fascynacje wschodnimi sztukami walk spopularyzowanymi przez filmy z Brucem Lee. Dla posiadaczy 8-bitowców pozycja obowiązkowa, poza jak zwykle atarowcami ( chociaż mieliśmy doskonałe  International Karate ). Teraz po ponad 30 latach jest szansa nadrobić starty bo dwóch zapaleńców szykuje port na Atari XL/XE. Wprawdzie ze słabszej wersji na Commodore 16, ale zawsze

Klimaty Noir na C64

C64 może liczyć na regularne dostawy nowych gier. Oprócz krótkich szpili i popierdólek czasem trafiają się duże produkcje. Na taką zapowiada się „Princet 20: Dead Strange” mający należeć do gatunku Noir action-adventure ( trochę główkowania, trochę machania joystickiem ) i opowiadającym historię detektywa prowadzącego śledztwo nad niewytłumaczalnymi morderstwami. Gra będzie wydana jak za starych dobrych czasów – na nośniku kaseta/dysk, z pudełkiem, instrukcją i plakatem. Czekam jak diabli !

Horror na Atari

Ghost Chaser – horror na małym Atari. Bohater gry to łysiejący facet w dresie ( widać paski ), który biega po nawiedzonym domu. Miejscówka niczym z klasycznych horrorów z obskurny strychem, kotłownią i niekończącymi się piwnicami. U handlarza opisana jako „komnatówka, dla osób o mocnych nerwach” –  pewnie chodziło o to czy się wgra z kasety czy nie

Listopadowy Pixel

Nowy numer Pixela wylądował na pólkach z prasą więc tradycyjnie w środku znajdziecie moje dwa artykuły. W jednym opisuję historię powstania pierwszego Medal of Honor z 1999 roku. W tekście min. rola jaką odegrał Steven Spielberg przy produkcji gry, walka z ograniczeniami Playstation i nieprzewidziane kłopoty z datą premiery. Drugi materiał to Zabezpieczenia antypirackie z epoki retro – karty z kodami, szukanie odpowiednich wyrazów w instrukcji i różne dziwne przystawki mające utrudnić życie piratom. Smacznego