Upadek Rise of the robots

Pamiętacie Rise of the robots? Gra, którą zapowiadano na przełom dekady z obłędną pre-renderowaną grafiką, muzyką napisaną przez Briana Maya i budżetem na produkcję sięgającym miliona dolarów. Skończyło się tak, ze wyszedł niegrywalny crap ze skopaną mechaniką walk i nudą wiejąca z ekranu. Kto poświęcił 10 dyskietek na nagranie ROTR na giełdzie ten wie ile kasy puścił w błoto. Po przeszło 25 latach od premiery wciąż pamiętając traumę po odpaleniu tej gry na Amidze przeanalizowałem co poszło nie tak podczas produkcji. Wnioski w materiale poniżej 

Kombat!

Kombat Korner w którym co miesiąc Gulash serwowal dobrocie związane przede wszystkim z Mortalem – listę ciosów, szkołę przetrwania, zapowiedzi kolejnych części gier, filmu czy serialu animowanego. Do tego doszła pamiętna akcja z rozbijaniem głową bryły lodu. Czytałem ten dział od deski do deski zawsze jako pierwszy po zakupie nowego numeru SSa.

Światy 3D na 8-bitach

Przy grafice 3D Spectrum dostawał zadyszki, zresztą jak każdy 8-bitowiec. Trójwymiarowe światy zwiedzane z prędkością 2-3 klatek/sek. to była mało komfortowa zabawa. Ale przynajmniej robiły wrażenie na screenach. Powstał nawet specjalny silnik Freescape operujący na polygonach, który napędzał kilka produkcji jak Driller, Total Eclipse czy Castle Master. W każdej kolejnej poprawiano jakość działania, ale jak ktoś wówczas widział już gry 3D na Amidze to w ogóle nie było o czym mówić

Jak powstało GoldenEye?

Ponad 25 gier z Jamesem Bondem i jeden tytuł by rządzić nimi wszystkimi. GoldenEye początkowo powstawało jako mały tytuł na Nintendo 64 żeby z czasem rozwinąć się w prawdziwą petardę, prawdopodobnie najlepszy konsolowy FPS swoich czasów. W najnowszym odcinku zaglądam za kulisy powstania hitu od Rare.

San Andreas

Grove street – nie ma jak być znowu w domu, wśród ziomali. Najważniejsza dzielnica w grach video. To tam uciekało się przed gliniarzami na rowerku, spało z gnatem pod poduszką i paliło gumę pod domem CJ’a. GTA: San Andreas (2004)

Giełda A.D.1993

Z pamiętnika amigowca – Wyprawa na giełdę komputerową

PIĄTEK – 21 Maj 1993

Powrót ze szkoły i fajrant. Starzy coś tam pytają co było na lekcjach i czemu znowu są wzywani do dyrektorki, ale w sumie mam to już w pompie i mogę zacząć myśleć o rzeczach najważniejszych czyli o grach. Jutro sobota więc czeka mnie długo wyczekiwany wyjazd na giełdę komputerową po dostawę świeżego softu dla mojej Amigi.

[Czytaj dalej…]

Domowe Gwiezdne Wojny

Trafiłem na niezłe wykopalisko. Pan Jarosław Chyży podzielił się w mediach społecznościowych podzielił się swoim komiksem Star Wars sprzed prawie 40 lat…Cytując Pana Jarosława:”(…)I tak zarażony już światem komiksów przez starszego brata Andrzeja.Jego kolorowy baśniowy świat,zabawne roboty i niesamowite statki kosmiczne natychmiast mnie urzekły,zapadając tak głęboko w wyobraźni 13-latka,że postanawiam wizje Lucasa przenieść na papier,gdzie w tamtych czasach,teraz,uważam to za pomysł szalony,przy tak znikomej ilości zdjęć jaką wówczas miałem.Czas rozpoczęcia 28.05.’79.Data zakończenia 27.04.’80 a to dzięki też pomocy mojego brata,gdyż inaczej trwałoby to dużo,dużo dłużej.Komiks wygląda jak wygląda ilość str.104 papier blok rysunkowy+kredki tusz i stalówka…a ile kleksów było..a stron wyrzuconych,ho hhooo…Po tylu latach”STAR WARS”nie straciły niczego ze swej fascynującej siły….a mój komiks,uważam za niezapomnianą zabawę w rysowanie”

[Czytaj dalej…]

Roboglina

Oficer Alex J. Murphy – jeden z większych badassów epoki VHS. Najpierw bandziory wpakowały w niego kilka magazynków, później jajogłowi zapakowali w pancerz i wysłali na ulice Detriot gdzie miał przeprowadzać staruszki przez ulicę. I to był dobry film – bez CGI, bez slow-mo i wariującej kamery